Książki o mizofobii

Dzisiejszy wpis bardziej spowodowany tym, że nie publikowałem niczego od dawna niż tym, że pojawi się w nim szeroka lista książek traktujących o mizoofbii. Jadnak natknąłem się ostatnio na postać popularnego w USA celebryty Howiego Mandela. Jest on prawdopodobnie najbardziej znaną osobą, która publicznie przyznała się do swojego OCD, w tym właśnie mizofobii.

Zainteresowała mnie więc wydana przez niego pozycja książkowa pt. „Here’s the Deal – Don’t Touch Me”. Jest to jednak bardziej pozycja biograficzna niż historia jego zmagań z mizofobią. Jest parę ciekawych sytuacji z miejsc publicznych, które zwłaszcza będąc osobą popularną mogą nastręczać jeszcze dodatkowych trudności niż osobom które nie są rozpoznawalne. Jako, ze jest to biografia to możemy się także dowiedzieć, ze jego mizofobia ma początki już w dzieciństwie, niestety bardzo szerokich opisów zjawiska w niej nie znajdziemy.

Jednak z racji na niewielką liczbę pozycji książkowych traktujących o mizofobii można książkę mimo wszystko polecić. Jeśli znacie jakieś inne warte uwagi pozycje z literatury dajcie znać w komentarzach.

Mizofobia a otoczenie

Chciałbym poruszyć temat mizofobii w kontekście otoczenia, w którym się wychowujemy i żyjemy. Nie ma chyba wątpliwości, że ma ono na nas ogromny wpływ – zarówno pozytywny jak i negatywny.

Czy Wasi najbliżsi w ogóle zdają sobie sprawę że to z czym się zmagamy to nie pedantyzm ani choroba tylko fobia? Środowisko i jego najczęściej niezrozumienie może mieć na nas wpływ głównie destrukcyjny. Czy jednak jesteśmy skazani na ciągłą dwulicowość w życiu codziennym? Temat nie jest zbyt nagłośniony. Skoro jest tyle parad, może parada mizofobików byłaby dobrym pomysłem 🙂 Ostatnio natknąłem się na jakimś zagranicznym forum na ciekawy obrazek, który dość dobrze nawiązuje do tematu dzisiejszego wpisu, więc pozwolę go sobie zamieścić bez zbędnego komentarza.

Picture

Mizofobia w różnych krajach

Tym razem krótki wpis z racji na to, że chętnie poznam Wasze opinie. Czy Waszym zdaniem są kraje lepsze/gorsze dla mizofobików? Mizofobia w Polsce jest chyba tematem tabu, a może raczej nie jest nikomu znana.

W USA czytałem, że więcej niż 50% ludzi może nie ma mizofobii ale jak to zostało ujęte zwraca nadmierną uwagę na bakterie. Japonia przypuszczam, że podobnie. Jeśli macie swoje spostrzeżenia jak wygląda to w różnych krajach piszcie w komentarzach.

Mizofobia w kinematografii

Chciałbym przez chwilę przyjrzeć się temu jak mizofobię przedstawiono w świecie filmowym. Okazuje się bowiem, że niezbyt dokładnie, a jeśli już to raczej w wątkach pobocznych i w sposób nieco karykaturalny.

Filmu poświęconego w pełni mizofobii próżno szukać. Są w zasadzie trzy pozycje nawiązujące do niej. Pierwsza to południowo koreańska produkcja o nazwie “Sum-bakk-og-jil”. Mamy również dwie pozycje z Hollywood: Aviator z 2004 oraz Contagion – Epidemia strachu z roku 2011. W pierwszym przypadku jest to historia oparta na życiu wynalazcy Howarda Hughes’a. Mizofobii poświęcono tu ledwie parę scen, jedna dość dobrze obrazująca zmagania bohatera z publiczną toaletą 🙂 Z drugiej strony nieco karykaturalnie pod koniec filmu pokazano jak wierzę głębokie stadium tej fobii, gdzie bohater zmienia całe swoje mieszkanie w swego rodzaju laboratorium. Nie wiem natomiast na ile rzeczywiście dokładnie sportretowano tutaj życie bohatera.

Druga pozycja czyli Epidemia strachu – to raczej forma przemyślenia na temat tego jak może rozprzestrzeniać się epidemia poprzez brak higieny. Można więc sobie pogdybać czy mizofobicy mieliby większe szanse na przeżycie w takiej sytuacji 🙂 W drugiej części bowiem widzimy, ze większość bohaterów wykazuje wymuszone przez sytuację zachowania że tak to określę mizofobijne.

Jeśli znacie inne pozycje filmowe poświęcone mizofobii warte uwagi to czekam na Wasze komentarze, moim zdaniem przydałby się film który w pełni byłby poświęcony mizofobii oraz różnym jej odmianom.

 

Jak leczyć mizofobię?

A może czy w ogóle leczyć? Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie więc mogę się domyślać, że jako fobii nigdy się jej nie pozbędziemy w 100%. Można przechodzić różnego rodzaju terapie oparte o stopniowe zmieszanie czynnika fobii ale nie wydaje mi się by w 100% dało się wyzbyć mizofobii. Nie jest to bowiem typowa choroba, na którą jest jakieś lekarstwo. Raczej jest to pochodna naszego charakteru i zachowań, którą w moim odczuciu należy zaakceptować. Inna sprawa to akceptacja środowiska, które mniej popularnych fobii może po prostu nie znać i nie rozumieć. Kiedyś w formie testu zamieściłem na jednym z for bez przywoływania nazwy fobii swoją sytuację i generalnie spotkałem się z ogromnym niezrozumieniem i wręcz próbami całkowitej izolacji mnie ze środowiska. Tak więc chyba w tej materii jest sporo do nadrobienia – ale chętnie zapoznam się również z Waszymi przemyśleniami – czy próbowaliście mizofobię leczyć i z jakim skutkiem na dłuższą metę.

Mizofobik w miejscach publicznych

Tak, chyba wszyscy się zgodzimy, że miejsca publiczne nie są naszymi ulubionymi. Pierwszą przeszkodą na którą napotykamy są oczywiście wszechobecne klamki. Przyjemność kontaktu z nimi jest co najmniej wątpliwa i w moim przypadku kończy się jak najszybszym szukaniem możliwości umycia rąk. Choć słyszałem, że niektóry mają przy sobie cały czas płyn dezynfekujący. Ja często staram się otwierać drzwi przez chusteczkę – zwłaszcza gdy wchodzę do toalety. Nie wyobrażam sobie by później… Zresztą wiecie co mam na myśli :) W tym miejscu przypomina mi się żart zasłyszany bodaj w kabarecie:

A: Mam do Ciebie pytanie
B: Słucham
A: Czy przyjemnie Ci, gdy po wyjściu z toalety nie myjesz rąk?
B: Tak, a co?
A: Ja zawsze po tym myje ręce.
B: Cóż – mężczyźni dzielą się na 2 grupy – tych, którzy myją ręce po wyjściu z toalety i tych co mają czyste genitalia.

Może niezbyt to śmieszne, ale dla mnie dosyć prawdziwe, choć nie polecam oczywiście nie myć rąk po wyjściu z toalety, ale gdybym miał wybierać to umyłbym je zawsze przed wejściem – zwłaszcza, gdy wcześniej dotykałem różnych „miejsc publicznych”.

Innymi ciekawymi miejscami publicznymi są na pewno tramwaje, autobusy, gdzie również mamy „przyjemność” kontaktu z różnymi bakteriami. Jeszcze bardziej irytujące jest dla mnie gdy wtedy zadzwoni telefon, a ja jestem po „oburęcznym” kontakcie z taką autobusową rurką :)

Jako, że są to sytuacje życia codziennego niemożliwe do uniknięcia generalnie staram się zawsze otwierać drzwi, trzymać w autobusie, płacić w sklepie jedną ręką, by drugą mieć zawsze czystą. A jak to jest u Was w miejscach publicznych? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Jak częstym zjawiskiem jest mizofobia?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie – można jedynie poszukać różnych informacji w Internecie na ten temat. Na wiki answers znalazłem tylko krótką informację, że mizofobia jest częściej spotykana niż by się to mogło wydawać oraz jej zakres zaczyna się ostatnio coraz bardziej rozszerzać z każdym rokiem. Jako przyczyny przytoczono tutaj coraz częstsze epidemie wirusów jak różne odmiany gryp itp. Zresztą kiedyś być może poświęcę osobny wpis na przyczyny bakteriofobii. Osobiście zawsze myślałem, ze jestem jedyną osoba na świecie o takich skłonnościach :) Zresztą zapraszam Was do komentowania – jeśli znacie takie osoby.